Dawno mnie tu nie było
Zniknęłam? Poddałam się? Gdzie byłam?
Da się zniknąć. Da się poddać. Nie da się przestać.
Pro Ana to nie kolejna dieta cud, ktorą możesz stosować przez tydzień a potem o niej zapomnieć. To sposób życia. Będzie już z Tobą zawsze, nawet jak spróbujesz ukryć ją w najgłębszych zakamarkach umysłu to ona i tak będzie.
Zniknęłam nie dlatego, że nie mam silnej woli. Zniknęłam bo przez chwilę byłam szczęśliwa. W tamtym momencie wolałam cieszyć się z codzienności nie przejmując się wagą. Po prostu dobrze się bawiłam, przez co w pewnym sensie byłam szczęśliwa.
Minelo szczęście, powrócił smutek
A wraz ze smutkiem powróciłam ja. Pro Ana to sposób życia. To sposób radzenia sobie z problemi. Gdy wszystko się wali , jedyną rzeczą przynoszącą satysfakcję jest utrata wagi i poczucie, że każdego dnia jest nas coraz mniej.
Czuję się niechciana. Brakuje dla mnie miejsca. Nigdzie nie czuje się dobrze. Czy ja potrafię kochać? Jedynym uczuciem, które dostrzegam i odczuwam jest nienawiść, więc ja potrafię tylko ją przekazywać. To wpływa na całą mnie. Cierpię, płacząc nocami a gdy jest już sytuacja w miarę normalna to sprawiam, że cierpią ludzie dookoła. Krzyk to chyba jedyna rzecz na jakamnie stać. Zabrakło dla mnie miłości dlatego liczę , że dostanę ją od Any. Na jej miłość trzeba zasłużyć. Jestem tego świadoma. Ile razy czując wściekłość powiedziało się " do diabła z tym wszystkim, od jutra przestaje jesc?"
-zapewne wiele bo to jest w nas już ukorzenione. W głębi duszy pragniemy tego przez cały czas ale chyba boimy się konsekwencji.
Kakao
To jakiś żart? Kakao?
-Kakao.
Zawiera mnóstwo witam i syci. Dla mnie super dlatego stało się podstawą mojego jadłospisu. Dobrze spakuje i zadowala zarówno moje kubki smakowe, łaknienie i apetyt. Zrobione z dwóch łyżeczek kakao, 3 tabletek słodzika , zalane do połowy wrzątkiem (żeby się rozpuściło dobrze) a następnie dolane mleko , nie ważne jakie, u mnie najczęściej pół na pół roślinnego (kokosowe, sojowe, migdałowe) z drugą połową krowiego (0.5 % lub 1.5%) już dla samego zabielenia i tak mamy niskokaloryczne kakao, które uwielbiam i popijam po każdym "posiłku". Tylko, że mój posiłek to najczenajcz jakiś owoc typu brzoskwini , nektarynki czy tej "UFO" , jakieś maliny albo truskawki , ogórki chili , które uwielbiam i wypalają kubki smakowe albo czasami trafi się jakieś warzywo. Szczerze mówiac jem żeby po prostu coś było w moim brzuchu a sytość zapewnia mi kakao , którego pije jakos 5 w ciągu dnia. Zdarza się , że pije po prostu szklankę mleka migdałowego ale to rzadko. Najbardziej syci mnie śniadanie bo po zjedzonej garści jedzenia, pije kawę na samej wodzie a potem kakao. Zapewnia mi to i sytość i brak apetytu i dobrą ptaxe układu trawiennego. Nie lubię jak coś mi zalega w żołądku i satysfakcjonujące jest dla mnie codzienne pozbywanie się tego.
"Dziewczyna na miesiąc"
To książka przepełniona erotyzmem, miłością i problemami. Książka w której zatraciłam się i przeżywam losy głównej bohaterki. Podjęła ona pracę u ciotki jako dziewczyna do towarzystwa aby uratować ojca w śpiączce i całą rodzine. Nie chodzi o prostytucję. Płacą jej za pomoc w odganianiu lecących na kasę dziewczyn i mozliwość zajmowania się interesami , gdzie ona tylko po prostu jest czy też bycie muzą dla malarza. Akcja książki to rok w którym dziewczyna miesiąc spędza z każdym klientem. Są 4 książki każda po 3 miesiące. Jej klienci placą jej po 100 tyś i jeżeli dojdzie do sexu to dodatkowe 20 %. Ale ona nie chce być dziwką. Jeżeli z nimi sypia to dlatego , że chce. Sa oni przystojni, szarmantcy i potrafią docenić kobietę i zabiegać o jej względy. Opiekują się nią przez ten miesiąc , który staje się miesiącem ich miłości. Krótkotrwałej, niezapomnianej miłości. Ja jestem po prostu zafascynowana i oczarowana tą książką i na pewno przeczytam wszystkie.
Ta książka sprawia, że przestaje myśleć o niczym innym. Uwielbiam ją. Nie wiem co będzie ze mna dalej. Mam dużo blogów do nadrobienia. Jestem ciekawa jak wam idzie.








Też wracam po długiej przerwie... próbowałam cieszyć się życiem, ale tak jak wyżej napisałaś- to wszystko prędzej czy później powraca nie ważne jak dużo czasu mija. Również krzyczę i płaczę po nocach z własnej bezsilności i mam tego dość, ale trzeba się jakoś ustabilizować.
OdpowiedzUsuńDo książki na pewno zajrzę ,bo jestem maniakiem czytania.
Trzymaj się tam kochana, do następnego postu! ;*
-Marie
Kochana!!! Tez wróciłam! Moje przyczyny znikniecia opisałam u siebie .... jak ja się cieszę ze ktoś tu został <3
OdpowiedzUsuń